3/31/2018

Najlepsze teledyski

 

Większość piosenek ma swoje teledyski. Przynajmniej większość dobrych (w rozumieniu ogólnym, oczywiście) piosenek je ma. Ale są takie, które swoją pomysłowością o wiele, wiele przekraczają swoją piosenkę.
Zastanawiające, dlaczego nikt nie rozmawia o teledyskach, a o piosenkach. No, ja przynajmniej się nie spotkałam.

     - Ty, Ola, widziałaś ten nowy teledysk XXX?
     - No, genialny! Te efekty specjalne!
     - Najlepsze, jak deskorolką wjechał w ogień.

No dobrze, chyba mam odpowiedź. Po prostu muzyka jest wdzięczniejszym tematem.

Wracając do tematu, odkąd YouTube "zajęło" miejsce MTV, w dowolnej chwili możemy oglądać teledysk, który chcemy. Ale co z tego, jak i tak oglądamy to samo w kółko? Albo w ogóle ich nie oglądamy, bo Spotify lepsze, możemy wyłączyć telefon i dalej słyszeć piosenkę. Na przykład wyobraźmy sobie taką fit kobietę, która biegnie w jakimś fajnym, neonowym, obcisłym stroju, a przed sobą trzyma telefon i co chwilę się potyka. Aż mi się humor poprawił. :')

Przynajmniej ja, odkąd zainstalowałam Spotify nie oglądałam żadnego teledysku ze względu na piosenkę, raczej ze względu na samo nagranie. Ostatnio bodajże widziałam coś Michaela Jacksona, a to musiało być baaardzo dawno.

Toteż tym zestawieniu znalazły się głównie teledyski będące w takim moim stylu, więc jeśli znacie inne, równie dobre (lub lepsze!) to koniecznie zostawcie komentarz z linkiem.

Przechodząc:

V Bon Jovi - Spiritual Warfare


Teledysk jest złożony z dwóch innych - "Living With The Ghost" oraz "Reunion".
Piosenki przedstawione mają tytuły jak powyżej.

W klipie znalazły się również fragmenty filmu dokumentalnego "This House Is Not For Sale - Camden, NJ", który pokazuje, jak zmieniło się tytułowe miasto wspierane przez fundację Soul Foundation, która została założona przez Jona Bon Jovi (wokalistę zespołu).

IV Michael Jackson - Billie Jean


Już niedługo po wydaniu singla, "Billie Jean" stała się wizytówką artysty. Nie dość, że zapoczątkowała słynny ruch - moonwalk, to "wyznaczyła" styl piosenkarza. Tak, to właśnie tutaj Michael po raz pierwszy założył czarny kapelusz z pofałdowanym wierzchem, czarną, lśniącą marynarkę oraz pojedynczą cekinową rękawicę. Tak właśnie jest kojarzony przez nas do teraz.

Natomiast jeżeli chodzi o MTV, był to pierwszy teledysk czarnoskórego wykonawcy, który był wyświetlany regularnie. Uważano wtedy, że czarna muzyka nie jest wystarczająco rockowa.

Teledysk został wprowadzony do Music Gallery Producers Hall of Fame w 1992 roku, zajął piąte miejsce w rankingu Top 20 Music Videos Ever. Film został również sklasyfikowany jako 35. najlepszy film muzyczny na liście opracowanej przez MTV i TV Guide.

Ciekawostka: Ubrania Jacksona: czarny skórzany garnitur z różową koszulą i czerwoną muszką były kopiowane przez dzieci w Stanach Zjednoczonych. Naśladowanie stało się tak poważne, że pomimo protestów uczniów, Bound Brook High School zabronił uczniom zakładać jedną białą rękawiczkę, jaką miał Jackson podczas występu "Billie Jean" w Motown 25: Wczoraj, dziś, na zawsze.

III Guns N' Roses - Trylogia Illusions: Don't Cry; November Rain; Estranged




Pokusiłam się o wstawienie wszystkich trzech, ponieważ jest to swojego rodzaju nieoficjalna trylogia. Ogólnie uważa się, że występuje w takiej kolejności, jakiej przedstawiłam je powyżej, ale znajdują się tacy, co chcą wepchać November Rain przed  Don't Cry.

Don't Cry ma być rzeczywistą, główną historią; November Rain koszmarem, w którym główny bohater wspomina żonę (warto zwrócić uwagę na sam początek i koniec, gdzie wyraźnie zaznaczone jest, że jest to wizja, a nie obecne wydarzenia); natomiast Estranged wyrzutami sumienia Axl'a, a wreszcie pozbycie się przeszłości.
Skoro to trylogia, to są z sobą powiązane. To prawda - przedstawiają historię człowieka, który... No właśnie - tutaj mogłabym prowadzić swoje wywody na temat znaczenia, nawiązywać do historii wokalisty, Axl'a Rose, tekstu utworów, tego w jakich okolicznościach były pisane; ale jaki to ma sens, skoro tak naprawdę mogłabym się bardzo minąć z prawdą.
Ostatecznie długo myślałam, co tak naprawdę mogłoby to oznaczać. Najbardziej niezrozumiała jest dla mnie trzecia/czwarta część trylogii, czyli Estranged. Jak jeszcze po dziesięciotysięcznym obejrzeniu poprzednich nagrań doszłam do własnego wniosku, tak to to dla mnie bura magia.
Dla ciekawych <tutaj> wklejam w miarę sensowne wytłumaczenie. Nie przemawia to do mnie do końca, ale proszę. 

Ciekawostka I: Slash, gitarzysta Guns N' Roses w jednym z wywiadów (mając na myśli November Rain) powiedział:
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia o czym opowiada ten teledysk. Taka była koncepcja. Utwór sam w sobie jest oczywisty, ale wideo jest skomplikowane.
Ciekawostka II: Zespół nigdy nie potwierdził, ani nie zaprzeczył, że nagrania składają się w jedną całość, jednak przyznał, że inspirował się opowiadaniem Without You Dela Jamesa.

Ciekawostka III:  Matt Sorum przyznał, że nagrywał wszystkie trzy piosenki na tym samym zestawie perkusyjnym, aby osiągnąć spójne brzmienie.

Ciekawostka IV: W teledysku do Don't Cry widać czapkę z logiem zespołu Nirvana. Axl (piosenkarz i główny bohater teledysków) był ich wielkim fanem. Niestety z tego później wyszła wielka kłótnia między wokalistami.

II Michael Jackson - Thriller


Teledysk, którego nie mogło tu zabraknąć. Proszę Państwa, to tu się zaczyna historia teledysków, jakie znamy i przedstawiamy (o tu na przykład).
Video trwa aż 14 minut, a piosenka zdaje się być tylko podkładem do całej opowieści (która fabułą też jest niczego sobie). Właśnie tutaj przerwano monotonność, zmniejszono ilość nagrywanych teledysków, które przedstawiają grupę, która wykonuje utwór.

Teledysk był nominowany do sześciu nagród MTV Video Music Awards w 1984 roku i zdobył trzy. W 2009 roku został dodany do National Film Registry przez Library of Congress. Został wpisany do księgi rekordów Guinnessa jako "teledysk, który odniósł największy sukces", sprzedając się w nakładzie ponad 9 milionów egzemplarzy.

Ciekawostka I: Budżet wykonania teledysku przekroczył dwukrotnie ten planowany, dlatego w celu pozyskania niezależnego sponsora stworzono film zakulisowy - "The Making of Thriller", który cieszył się równie dużą sprzedawalnością wśród publiczności. Stał się najlepiej sprzedającą kasetą domowego video w historii.

Ciekawostka II: W czasach kręcenia video Michael był Światkiem Jehowym. Musiał wystosować informację: "Zgodnie z moimi przekonaniami, chciałbym zaznaczyć, że ten film w żaden sposób nie popiera wiary w okultyzm". Mimo tego został wykluczony ze wspólnoty.

I A-ha - Take On Me


WOW! Po prostu WOW! Teledysk, którego nie da się przebić niczym.
Nagranie pochodzi z lat 80., a wykonanie samych rysunków, w liczbie około 3000, zajęło 16 tygodni. Do dziś robi wielkie wrażenie. Zwłaszcza, gdy świat komiksu zaczyna "mieszać się" z tym prawdziwym i płynnie się zmieniać.
Animatorzy korzystali z rotoskopu, by klatka po klatce odrysowywać kadry nagrania, tak by zachować wszystkie proporcje, najmniejsze szczegóły.

Jak widać, historia kończy się na przedostaniu się bohatera do realnego świata, gdzie uwalnia się od swojej dwuwymiarowej natury (co jest inspirowane sceną z filmu 1980 Altered States). Koniec? Kontynuację można znaleźć na początku następnej produkcji, The Sun Always Shines On TV.

Film reżyserii Steve-a Barrona zdobył sześć nagród i był nominowany do dwóch innych w 1986 MTV Video Music Awards.

Ciekawostka: Pierwszy teledysk do "Take On Me" był zupełnie inny, a mianowicie przedstawiał zespół wykonywający utwór na niebieskim tle. Dobra zmiana. :')


♥ ♥ ♥

I to w sumie na tyle... Znaliście wszystkie z nich czy coś widzieliście po raz pierwszy? Który z nich najbardziej podoba się Wam? Koniecznie napiszcie też swoje propozycje. ;)
Chcielibyście drugą część, w której przedstawiłabym teledyski, które mnie najbardziej "złapały za serce"? Obiecuję, że też byłoby ciekawie, mam dość specyficzny gust. .-.

Annie Starkov

Źródła: 
Czytaj dalej »

3/08/2018

Choroba. Annie vs Matka Natura


Zaczęła się tak, jak zwykle.
Zimno, bardzo zimno. Kilometrowa przeprawa na przystanek... i koniec. Choroba.

Ale co z tego? Przecież trzeba iść do szkoły, zaliczyć wiersz. Wszystko jest OK, powtarzaj sobie - "Wszystko jest OK". Włącz muzykę i zagłusz w sobie dreszcze - plan idealny. A co z katarem i kaszlem?

Siedzisz na sztuce. Po pewnym czasie zdaje Ci się, że nauczyciel niezauważalnie przeszedł na łacinę, co w sumie nie jest takie nieprawdopodobne. Jeszcze tylko chemia i angielski, i nareszcie język polski... Dasz radę, dasz, zdasz ten wiersz.
To jest niesamowite jak podczas takiego stanu włącza się abstrakcyjne myślenie. Dwa razy w tygodniu przez parę ostatnich lat widuję układ okresowy pierwiastków, ale dopiero teraz miałam olśnienie. Układ okresowy to Titanic. Widzisz?
Tak, dziękuję, język polski. Wreszcie powiesz wiersz i będziesz mógł iść do domu, gratuluję. Jesteś szósty w dzienniku, powinno pójść szybko. Ale co to? Czyżby pani zaczęła od końca?
27, 26, 25, [...], 13, 12... dzwonek.

Czujesz rozdarcie życiowe. Z jednej strony NARESZCIE możesz wrócić do domu, a z drugiej... już teraz mógłbyś tam być, popijać ciepłą herbatkę, ale co z Twoim wierszem? Nie zdałeś go. Pf, kogo to obchodzi? Na pewno nie twoją nauczycielkę.

Zimno, bardzo zimno. Kilometrowa przeprawa z przystanku. Jesteś w domu.
Tak, wiem, przez ostatnie dwadzieścia minut naprawdę w to nie wierzyłeś... Na szczęście Matka Natura o Ciebie dba, masz nowy powód do nie wierzenia, a mianowicie Twoje palce u nóg, a może lepiej - sople u nóg. Twoje nowe buty "ocieplane" wcale nie są takie ciepłe, jak producent zapewniał. Taniej by wyszło biec w samych skarpetkach (ale takich ładnych, w serduszka).

Cześć, Kanar! - bark odpowiedzi, jak zwykle. Rzucasz się na łózko. Na szczęście rano go nie pościeliłeś, inaczej mógłby być problem z podniesieniem wersalki. Zamykasz oczy, możesz iść spać. Czy to nie o tym marzyłeś przez ostatnie osiem godzin?
Ale stop, stop. Czy to jutro miał być ten test z geografii? Czy naprawdę musisz wstać i iść się uczyć? Nie - krzyczysz cały. Tak - krzyczy Twój mały, niezamarznięty jeszcze kawałek mózgu.
Wstajesz, przerabiasz cały materiał, gratuluję. Co z tego, że i tak nie pójdziesz jutro do szkoły?

Tydzień później...

Przechodzisz pierwszy etap walki z tym bossem, potocznie zwanym Matką Naturą. Teraz nie masz już gorączki, ledwo stoisz na nogach, ale jej nie masz. Jesteś szczęśliwy. Trudno, że zażyłeś tyle leków, że to jest już wybuchowa mieszanka i czujesz się jak na haju, a może po prostu osiągnęłaś stan Nirvany?
Po tygodniu męk i kadusz: możesz włączyć komputer, gratuluję.

Annie Starkov
Czytaj dalej »

3/04/2018

Zainteresowanie


To przychodzi nagle. Widzisz coś po raz pierwszy i od razu wiesz, że znalazłeś swoje ZAINTERESOWANIE. Jakby ktoś przekręcił klucz w zamku. Albo po raz pierwszy zakochał się.
StephKing "Cztery Pory Roku"


Ostatnio natchnęłam się na ten cytat zupełnie przypadkiem, a mianowicie nie czytając książkę, z której pochodzi, a przeglądając Internet. Ciekawe. Znaleźć cytat o pasji w czymś, co od niej skutecznie odciąga.
Odkąd pamiętam wszyscy wokół mnie mówili: "Tak pięknie rysujesz!", "Masz talent do rysowania!". I tak - lubiłam to, uważałam za swoją pasję. W sumie to nawet chciałam zostać malarką, lubię wspominać ten okres. ;)
Przyszedł jednak dość nieciekawy moment, kiedy przez pewne osoby zostawiłam sztukę na pięć lat (a w kontekście mojego życia to dłuuugi okres). Gdyby mnie ktoś zapytał, co jest moją pasją, bez zastanowienia odpowiedziałabym - gry komputerowe. W szkole myślałam o powrocie do domu, a w domu okazywało się, że moim priorytetem jest gra. Uzależnienie? Uczyłam się nieźle, więc nikt w tym nie widział większych problemów.
Potem nagle uznałam, że coś narysuję. Wzięłam kartkę, ołówek, pobrałam jakąś gotową pracę z Internetu i po prostu zaczęłam ją przerysowywać.

Ale stop. Po co piszę to wyznanie rodem z paradokumentu?
Ponieważ gdy wróciłam do tego, co naprawdę lubiłam (podobno) zmieniłam się. 
Pomijając fakt, że to jakimś magicznym sposobem, to odbiło się na mojej wadze i sporo przytyłam (miałam sporą niedowagę, więc to dobrze ;)), to (podobno) stałam się bardziej indywidualna.

Dłużej się zastanawiając, gdy grałam w swoje ulubione The Sims 3, zawsze tworzyłam idealne rodziny, w których nie było problemów, motherlode lało się drzwiami i oknami... ale tak nie jest. Gdy ograniczyłam to wszystko, chyba zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak się nie dzieje naprawdę.
♥ ♥ ♥

Ale podsumowując, albo może lepiej - przechodząc do tego, co chciałam napisać.
Moim zdaniem ważne jest, by to, czym się interesujemy nie było tylko fajne i przyjemne, ale również nam, w ten czy inny sposób, służyło.
Więc tym moralizatorskim akcentem:

Annie Starkov
Czytaj dalej »

3/01/2018

Pierwszy post


... i jak tu zacząć?
Nie jest to pierwszy blog, na którym piszę, tak więc może nie wyjdzie z tego kawa z mlekiem. Przeważnie poddawałam się po parunastu postach, ponieważ nikt i tak tego nie czytał, no cóż. Może tym razem będzie inaczej.

Nie będę wiele pisała o samej koncepcji bloga, ponieważ zapewne ta wiele razy zdąży się zmienić. Powiem tyle, że nie będę tutaj pisała tylko o moich pasjach, zainteresowaniach, ale również będę poruszała konkretne tematy, które dotyczą... wszystkich.
Dlaczego blog? Jestem osobą, która czuje potrzebę mówienia tego, co myśli, wyrażania swojej opinii, ale niestety moi znajomi interesują się całkowicie odmiennymi rzeczami niż ja.

Mam nadzieję, że  uda mi się  Ci pomóc moimi notkami.
Dziękuję,
Annie Starkov
Czytaj dalej »