6/05/2018

Majowe SUMy pospolite




Hej, hej. Jakiś czas temu uznałam, że warto wprowadzić coś na styl sławnych już ulubieńców miesiąca z tą różnicą, że nie będę pisać o kosmetykach, a tematach, które są poruszane na Surykaturach.
Dodatkowo, chciałabym się troszkę usprawiedliwić za tą pustkę, którą można było zauważyć w maju, ale jakoś to tak w szkole bywa, że przedostatnie miesiące zawsze są ciężkie. Napisałam już testy sprawdzające wiedzę z całego roku oraz poprawiłam większość wahających się ocen, została mi jedynie geografia i język angielski, więc częstotliwość notek na pewno się zwiększy. Ponadto, najbliższy tydzień mam wolny z racji, że moja klasa jedzie na wycieczkę do Pragi, a ja zostaję tutaj, w Polsce i raczej odpuszczę sobie zajęcia z innymi klasami z wiadomych względów.
Sum pospolity (Silurus glanis) – gatunek ryby z rodziny sumowatych (Siluridae).

Rysowanie

Zacznę od chyba najprostszego dla mnie tematu, rysowania. Jak już pisałam, w maju trwało wyzwanie, tzw. MerMay >klik<, ale jak to u mnie często bywa - byłam zainteresowana tylko przez pierwsze parę dni. Jak łatwo zauważyć, nie nawidzę monotonności, a codzienne rysowanie syren jest z deczka... no właśnie.
Dlatego też w tym akapicie polecę Wam jedną, wspaniałą artystkę, którą raczej większość zainteresowanych zna. Trudno ukryć, że jest to największa rysująca polska YouTuberka. Fanfary dla Olsikowej.
Dlaczego ona? Oczywiście, wypada zacząć od jej talentu, estetyki prac, ale nie, nie, nie! Jest naprawdę wiele rysowników, którzy również się tym cechują. Przede wszystkim, Olsikowa jest dla mnie bardzo szczerą, prawdziwą osobą z genialnym poczuciem humoru. (Niestety, nie mogę zaprzeczyć faktowi, że nie znam jej osobiście.) W bardziej napiętych dniach, gdy przyswojona już wiedza zaczyna powoli kipieć z mojego rozgrzanego do czerwoności móżdżka, włączam sobie właśnie jej filmiki. Nie dość, że mogę sobie powspominać moje początki z rysunkiem, bo właśnie dzięki niej i jeszcze jednej rysowniczce, obrałam tą ścieżkę; to po prostu się rozweselam. Ona wręcz zaraża pozytywną energią i kreatywnością!
Aleksandra na YouTubie, mimo, że zamyka się w kategorii "rysowanie", potrafi naprawdę zainteresować odbiorcę, ponieważ jakiś czas temu obrała lekko inną taktykę, otworzyła nową serię - Rysawostki i w swoich filmach zaczęła również przekazywać fakty na tematy nie związane z główną osią kanału, sprytnie. Z tej kategorii najbardziej podobał mi się filmik o lisach domowych >klik< . Dodatkowo na jej kanale nie brakuje wyzwań, DIY, tutoriali (!!!) czy materiałów humorystycznych. >wszystkie playlisty<
Dla zwolenników video blogów przychodzę również z informacją, że takowe również są prowadzone przez tą wspaniałą osobę >klik<. Naprawdę warto zajrzeć.
Oba zdjęcia pochodzą z Instagrama Olsikowej (@olsikowa).
Jeżeli interesuje Cię temat rysowania bądź malowania, zapraszam na mój profil na Instagramie - @xpangeaa.

Muzyka

Jak nie trudno zauważyć gustuję w hard rocku, dlatego małe zaskoczenie - zespół Clean Bandit. Nie  to, że spotykam się z tym zespołem po raz pierwszy, bo szczerze mówiąc spędziłam dwa lata zapętlając ich kawałki.
Jak już pisałam, dużo się uczyłam, a muzyka elektroniczna mnie bardzo odstresowuje. No, a przynajmniej bardziej niż klasyczna...
Obecnie zespół ten można głównie kojarzyć z piosenkami takimi jak Symphony czy Rockabye, jednak moje serduszko zawsze oddają takim produkcjom jak Rather Be, Stronger, Extraordinar, Come Over, A&E, Rihanna czy Nightingale.
Coś na wzór składanki moich ulubionych >klik<.
Zdjęcie pochodzi z Instagrama zespołu (@cleanbandit).

Kino

Aż ciężko mi się przyznać, ale w tym miesiącu zobaczyłam tylko jedną produkcję - Drogę do El Dorado, o której również pojawił się post >klik<.
Tulio i Migel - dwoje hiszpańskich przyjaciół i oszustów zamierzają zdobyć fortunę grając w kości fałszywymi artefaktami. Pewnego jednak dnia, jeden z przeciwników oferuje rzekomą mapę do mitycznego miasta, do El Dorado. Migel wybłaguje przyjaciela, aby o nią zagrał. Po krótkich namowach, Tulio zgadza się, jednak przez jego nieuwagę, kant wychodzi na jaw. Kompani zabierają pergamin i uciekają. Aby się ukryć przed goniącym ich bykiem, chowają się w dużych rozmiarów beczkach, które zostają przetransportowane na statek Corteza, który ma wyruszyć na Kubę, na podbój Nowego Świata. Niczego nieświadomi przyjaciele z impetem wydostają się z na pokład, z czego właściwa załoga nie jest zbytnio zadowolona. Światełkiem w tunelu okazuje się koń, Altivo, który w zamian za jabłko, pomaga im się wydostać na pokład, a następnie uciec ze statku. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem, wyczekiwany owoc wpada do wody, a koń za nim. Migel rzuca się mu na pomoc.
Jak może wiecie, nie jestem fanką niekończącej się miłości i całej fabule na niej opartej, dlatego jest to dla mnie strzał w dziesiątkę. Poczucie humoru, ukazany kontrast kulturowy, świetna grafika (komputerowe złoto) i dość cenna lekcja: pieniądze-przyjaciel, przyjaciel-pieniądze.

DIY

Jakiś czas temu na blogu pojawił się tekst z dwoma pierwszymi wzorami bransoletek z muliny >klik<, ale muszę przyznać, że w ostatnich paru dniach narobiłam ich o wiele, wiele więcej, dlatego nie powinno nikogo dziwić, że to właśnie one zostają moimi ulubieńcami.
Robienie z muliny bardzo mnie odstresowuje, a przy okazji wychodzą z tego niezłe ozdoby. Moim zdecydowanym ulubieńcem jest klasyczna jodełka, jednak gama wzorów jest naprawdę ogromna, a więc każdy znajdzie coś dla siebie.
Co więcej pisać? Już w tym tygodniu powinna pojawić się druga część mojego... poradnika, a mianowicie: jak zrobić wzór tzw. jodełki i serduszek.

Książka

W tym miesiącu postanowiłam zrobić sobie małe przypomnienie i na nowo zaczęłam czytać "Harrego Pottera" J. K. Rowling. Tej książki, a właściwie serii książek, raczej nie trzeba nikomu głębiej przedstawiać. Historia pewnego chłopca, który pewnego dnia dowiaduje się, że wcale nie jest zwykłym dzieckiem, którego rodzice zginęli w wypadku.
Dlaczego? Ta książka znalazła się w SUMie z wielu, wielu powodów, które mogłabym wymieniać bardzo długo - w końcu mogłabym opisać fabułę siedmiu książek, przedstawić wszystkie postacie, przybliżyć świat przedstawiony i zacytować wszystkie wypowiedzi Syriusza...
Powiem Wam tylko tyle, że nazwa "SUM" nie wzięła się znikąd, if you know what I mean.
Zdjęcie pochodzi z harrypotter.wikia.com.

Annie Starkov

Czytaj dalej »

5/22/2018

Mulina: 2 najprostrze wzory: KORKOCIĄG + UKOŚNE PASY




Hej, hej. Dzisiaj powiem co-nieco o mini robótkach z muliny, a mianowicie o wszystkim dobrze znanym bransoletkach. Zapachniało dzieciństwem, nie? Największą popularność zdobyły w latach 90., ale teraz, po blisko trzydziestu latach, wracają do łask.
Dzisiaj przedstawiam taki mini poradnik. Zawrę w nim dwa najprostsze wzory, z którymi każdy powinien sobie poradzić. W następnej części postaram się pokazać tzw. jodełkę i serduszka.

Co jest potrzebne?


  • Mulina. Można ją zakupić w pasmanteriach, a cena wynosi ok. 1,50 zł za 8 metrów (a przynajmniej ja tyle zapłaciłam).
  • Nożyczki.
  • Coś do przytrzymania bransoletki we właściwym miejscu, to bardzo ułatwia sprawę. W moim przypadku jest to spinacz biurowy, który znalazłam w domu, ale najczęściej do plecenia polecane są agrafki.
Długość potrzebnej muliny do wykonania bransolety zależy od jej wzoru oraz tego, jaka ma być długa, ja jednak trzymam się zasady, którą przekazała mi moja koleżanka, a mianowicie od dłoni do ramienia i z powrotem. W ten sposób, po zgięciu sznurka w pół, otrzymujemy dwa pasma, z których będziemy tworzyć. Czynność należy powtórzyć tyle razy, jak szeroką chcemy mieć bransoletę.

Jak zacząć? Supełek

Bransoletkę można zacząć na wiele sposobów, jednak ja jestem zwolenniczką upraszczania sobie życia i robię to w najłatwiejszy sposób. Na pewno nie jest on zbytnio efektowny, ale jak do tej pory podoba mi się najbardziej. Po prostu jest prosty.

Odmierzamy dwa razy dłuższy kawałek muliny niż wymaga długość bransolety, a następnie zginamy go w pół. Tym sposobem na samej górze uzyskamy małą pętle, dzięki której będzie nam łatwiej zawiązać bransoletę na przegubie.
Następnie wykonujemy supełek (jak po lewej) i zaciskamy go dość wysoko na końcu, jednak staramy się zostawić dostatecznie dużo miejsca, aby potem można było tamtędy przełożyć wiązkę.
W momencie, gdy w grę wchodzi więcej niż dwa pasma, ważne jest, aby wszystkie z nich miały mniej-więcej równą długość, chodzi o estetykę.

Korkociąg


Zdecydowanie najprostszy wzór, ponieważ jego wykonanie wymaga jedynie potrafienia zrobienie supła oraz jednego od dłoni do ramienia i z powrotem, czyli dwóch sznurków (jeżeli chcemy, by nasza bransoletka była grubsza, jako wkład możemy użyć rzemyka lub paru sznurków).

Naszym jedynym zadaniem jest wyróżnienie dwóch pasem - pasma A (po lewej) i pasma B (po prawej). Pasmo A będzie tym, którym będziemy tworzyć wzór, a pasmo B tym, które będzie owijane. Aby ich nie pomylić sugeruję u końca pasma A zawiązać mały supełek, który nie będzie nam zbytnio wadził, a jednak nie pomylimy sznurków.

Bierzemy pasmo A i robimy nim pętelkę (jak na zdjęciu). Koniec. Nie ma tu zbytnio rozbudowanej filozofii. Naszym głównym zadaniem, jak pisałam, jest nie pomylenie pasm, jednak gdy się nam to nieumyślnie zdarzy nie ma się co załamywać - w tym miejscu urwie nam się wzór i rozpocznie się w nowym miejscu.
W momencie, gdy zacznie się nam kończyć mulina na długość i wiemy, że możemy mieć problem ze swobodnym zawiązaniem bransolety, należy przerwać i zacząć owijać wkładem. Jak już pisałam, nastąpi przerwanie wzoru, ale i tak wygląda to lepiej niż dopinanie nowego pasma muliny - to należy traktować jako ostateczność, no chyba, że naszym wkładem jest np. rzemyk.

Ukośne paski/gładka bransoletka

Drugi z najłatwiejszych wzorów. Do jego wykonania również potrzebujemy znajomości tylko jednego rodzaju supła, a mianowicie tego, którego używaliśmy do korkociągu (rysunek powyżej).

Jak na rysunku obok, robimy po dwa supełki (dzięki temu bransoleta będzie się mniej zwijać). Na początku pasmo 1. owija 2. dwa razy, potem 1. owija 3. dwa razy, następnie 1. owija 4. dwa razy... i tak przez wszystkie pasma, w moim przypadku do 6.
Następnie, gdy pasmo nr 1 jest na końcu rzędu, bierzemy 2. sznurek i owijamy go przez 3. dwa razy, 4. dwa razy...

W ten sposób powstają lekko ukośne paski. Do wykonania bransolety można użyć jednego koloru lub kilku, jednak należy pamiętać, że przy tej drugiej opcji trzeba je ułożyć w odpowiedniej kolejności już na samym początku, przed zrobieniem pierwszego rzędu.


I w sumie to już tyle. Koniecznie napiszcie, czy zdecydowaliście się na zrobienie któregoś z powyższych wzorów. Jak już wspomniałam, w następnym poście postaram się opisać robienie tzw. jodełki i serduszek - mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. Jeżeli macie jakąś trudność z którymś z tych wzorów lub opisałam coś niejasno, co jest wysoce prawdopodobne - napiszcie komentarz, a na pewno odpowiem.
Życzę powodzenia i pozdrawiam,
Annie Starkov
Czytaj dalej »

5/18/2018

Droga do El Dorado (2000)

Kadr z filmu.

Rozstrzygnijmy to raz, na zawsze: czy bóg ciężki żywot ma?

Wiecie, co jest lepsze od filmów? Tylko filmy animowane. Serio. Może i ten gatunek kojarzy się większości z nas z bajkami dla dzieci, trefnymi historiami księżniczki i księcia na białym koniu, ale można znaleźć piękne, pełne przygód perełki, które nie tylko przenoszą nas do innego, lepszego świata, ale również bawią. I to nie tylko ze względów sentymentalnych. Niesamowite, ile można upchnąć w takie animacje podtekstów, naprawdę.

Tytuł filmu: Droga do El Dorado
Reżyseria: Jeffrey Katzenberg, Bibo Bergeron i więcej
Scenariusz: Ted Elliott, Terry Rossio
Wytwórnia: DreamWorks
Muzyka: Hans Zimmer (tak, to ten od Króla Lwa), John Powell, Elton John
Gatunek: Animacja, Familijny, Przygodowy
Kraj: USA
Data premiery (świat): 31 marca 2000
Data polskiej premiery: 22 września 2000

Droga do El Dorado zdobyła 12 nominacji oraz jedną nagrodę - Critics Choice za najlepszą muzykę - Hans Zimmer, John Powell.

Tulio i Migel - dwoje hiszpańskich przyjaciół i oszustów zamierzają zdobyć fortunę grając w kości fałszywymi artefaktami, które zawsze pokazują 7. Pewnego jednak dnia, jeden z przeciwników oferuje rzekomą mapę do mitycznego miasta, do El Dorado. Migel wybłaguje przyjaciela, aby o nią zagrał. Po krótkich namowach, zgadza się, jednak przez jego nieuwagę, kant wychodzi na jaw. Kompani zabierają pergamin i uciekają. Aby się ukryć, chowają się w dużych rozmiarów beczkach, które zostają przetransportowane na statek Corteza, który zamierza podbić Nowy Świat.
Niczego nieświadomi przyjaciele z impetem wydostają się z na pokład, z czego właściwa załoga nie jest zbytnio zadowolona, Cortez każe ich zamknąć pod pokładem, a następnie wychłostać.
Światełkiem w tunelu okazuje się koń, Altivo, który w zamian za jabłko, pomaga im się wydostać na pokład, a następnie uciec ze statku. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem, wyczekiwany owoc wpada do wody, a koń za nim. Migel rzuca się mu na pomoc.

Brzmi dość dziwnie, prawda? Może właśnie dlatego krytycy nie zostawili na filmie suchej nitki... Nie rozumiem: pomysł jest oryginalny, wykonanie bardzo dobre (pomijając komputerowe złoto, ono nie jest bardzo dobre), a całokształt jest w stylu, który spasuje każdej grupie wiekowej. Jak na moje, jest to jedna z najbardziej niedocenianych animacji w historii. Ostatecznie, to właśnie on ustanowił DreamWorks największym konkurentem Disneya, o czym wcale nie świadczy zysk filmu. Szacuje się, że budżet wynosił 95 mln dolarów, natomiast zysk jedyne 76 milionów. Gdyby za każdego wysłanego GIF-a z Migelem grającym na mandolinie dostawaliby $1 - najpewniej byłby to najlepiej zarabiająca produkcją. Trudno ukryć, że animacja największym powodzeniem cieszy się właśnie teraz, gdy te małe, ruszające się obrazki mogą stanowić komentarz do praktycznie każdej sytuacji.

Bohaterowie docierają się na Kubę, gdy Migel znajduje pierwsze ślady, które pokrywają się z mityczną mapą, którą wcześniej ukradli - ekhem: zdobyli. Pomimo oporu ze strony Tulio i Altiva, ruszają w głąb dżungli. Gdzie odnajdują mistyczne El Dorado.
Fascynujące, że  tytułowa droga trwała niespełna jedną czwartą produkcji i pełni jedynie rolę wprowadzenia do głównego tematu.

Gdy tylko dostają się w bramy miasta zostają powitani jako bogowie, co wcale im nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie - postanawiają zabrać złoto, które tubylcy im oferują i wracać do Hiszpanii. Ich plan komplikuje jednak piękna, pociągająca i zupełnie niedisneyowska Chel, która jako jedyna zdaje sobie sprawę, że ich historia o nieziemskim pochodzeniu to blef oferuje pomoc w zamian za wzięcie jej z powrotem na kontynent.

Tutaj bardzo serdecznie chciałabym podziękować twórcom, że nie przedstawili Tulia i Migela jako typowych białych ludzi, którzy przybywają do dzikusów i raczą ich tekstami: "Patrz, to ogień". Wręcz przeciwnie, animacja w znaczącym stopniu opiera się na ogólnym nieogarnięciu bohaterów oraz kontrastami między nimi. Przyjaciele też nie otwierają nowego wątku dla tubylców, a wręcz przeciwnie - to oni zostają wplątani w konflikt, który na miejscu już trwa, co również bardzo odbiega od disneyowskiego punktu: "Jam początkiem i końcem".

Warto również zaznaczyć, że  początkowo animacja miała być PG-13, a dopiero potem stonowano ją do PG. To chyba trochę uzasadnia dość odważny wydźwięk produkcji, jednakże chyba jest to jedyny film, któremu tyle humoru dla dorosłych przeszło płazem. Umówmy się - relacja Tulio i Chel zdecydowanie odbiega od disneyowskiej normy, pijaństwo i kac nie są najlepszymi przykładami dla młodszej widowni, a ofiary z ludzi, jakie by nie były, nadal nie są zbyt przyjemne.


Niemniej jednak, "Droga do El Dorado" jest jednym z moich ulubionych filmów animowanych i naprawdę jest to pozycja godna polecenia. Dajcie znać, czy ją widzieliście. Pozdrawiam, 
Annie Starkov

http://www.catusgeekus.pl/2018/01/droga-el-dorado.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Droga_do_El_Dorado
Czytaj dalej »

5/01/2018

MerMay 2018

Grafika reklamowa filmu "Little Mermaid".


Cześć.
Dzisiaj zwrócę się do wszystkich rysowników lub do osób, które rysownikami chciałyby zostać. (Czy jest w ogóle jakaś zasada: ty jesteś rysownikiem, a ty nie?) W takim razie: dzisiaj zwrócę się do wszystkich zainteresowanych tematem rysunku lub malunku <klik>.
Może obiło się Wam kiedyś o uszy coś takiego, jak wyzwania rysunkowe. Draw This Again, One Marker Challenge, Random Marker Challenge... są to wyzwania jednorazowe. Oczywiście są również wyzwania typu Draw All Year, które są długoterminowe, ale można się spotkać również z wyzwaniami, które trwają miesiąc i na nie (przeważnie) wyznaczone są konkretne zagadnienia. Oczywiście istnieją listy oficjalne, ale to w niczym nie przeszkadza, żeby trochę pozmieniać czy nawet stworzyć samemu całą listę.
Zdecydowanie najpopularniejszymi są InkTober oraz MerMay, ale że zaraz nadchodzi maj - dzisiaj zajmę się tym drugim.

MerMay

MerMay is a month-long celebration of creativity,
community and above all… MERMAIDS.
Źródło: mermay.com

Czyli na nasz: MerMay to wyzwanie rysunkowe stworzone przez Toma Bancroft, polegające na rysowaniu syren przez cały maj. Nazwa powstała z połączenia dwóch słów mermaid - syrena i may - maj.
Jak już pisałam, istnieje oficjalna lista stworzona przez autora wyzwania, którą powinniśmy się zainspirować, ale raczej nie jest to koniecznie. Powinniśmy nasze syrenki tworzyć codziennie i publikować je z hashagami #mermay i #mermay2018.

Oficjalna lista autorstwa Toma Bancroft.
I to w sumie wszystko co chciałam przekazać. Warto potraktować ten post jako czysto informacyjny.
Moje MerMayowe poczynania możecie śledzić na Instagramie - @xpangeaa.

Annie Starkov
Czytaj dalej »

4/29/2018

Leigh Bardugo - Trylogia Grisza




Cześć. Dzisiaj inaczej, a mianowicie o książce, a w sumie to trzech. Przekazanie tu wszystkiego, co przekazać bym chciała byłoby wręcz niemożliwe. No chyba, że chcielibyście przeczytać esej z trzy razy dłuższy od samych książek. Chcielibyście?
Nie trudno zauważyć, że uwielbiam klimaty sci-fi oraz fantasy, więc ta lektura po prostu prędzej czy później musiałaby się tu znaleźć. Uwielbiam ją za wszystkie aspekty, uwielbiam to, że jest taka, w brew pozorom, przyziemna, a mianowicie realia tam ukazane są (mocno) inspirowane Carską Rosją.

Autor: Leigh Bardugo
Cykl: Grisza
Części: "Cień i Kość", "Szturm i Grom", "Ruina i Rewolta"
Tłumaczenie: Anna Pochłódka-Wątorek
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Jeszcze przed przejściem do opisu powiem w nawiasie, że nie są to jedyne książki z serii. Główne, ale nie jedyne. Na serię "Grisza" składają się:
  • The Demon in the Wood (tom 0.1)
  • The Witch of Duva (tom 0.5
  • Język cierni. Opowieści snute o północy i niebezpieczna magia (tom 0.5-2.5-2.6)
  • Cień i Kość (tom 1)
  • Lost Letter From Mal (tom 1.1)
  • The Tailor (tom 1.5)
  • Szturm i Grom (tom 2)
  • The Too-Clever Fox (tom 2.5)
  • Little Knife (tom 2.6)
  • Ruina i Rewolta (tom 3)

Osobiście nie miałam okazji przeczytać ich wszystkich, ale pomijając te półtomy naprawdę wiadomo o co w książce chodzi. Trochę trudniej wystartować od np. części drugiej, bo nie jest zbytnio jasne, co się tak w ogóle dzieje. Jak pisałam, świat jest pełen fantastycznych stworów, magii, konfliktów, a to wszystko jest przedstawione w tomie pierwszym. Logiczne.

Rafka, niegdyś potężny i dumny kraj, dziś jest pogrążona w licznych konfliktach i rozdarta przez Fałdę Cienia. Pasmo to skutecznie utrudnia przedostanie się z wschodniej części kraju na zachodnią i odwrotnie. Kryje się tam wiele niebezpieczeństw, związanych z żyjącymi tam potworami, które kiedyś były zwykłymi ludźmi. Ich spokojne życie zostało przerwane przez Czarnego Heretyka, osobę o diabelnie wielkim magicznym talencie, która kierowała się jedynie własnymi korzyściami.
Po wielu setkach lat pojawia się światełko w tunelu - dosłownie. W momencie, gdy pułk ma za zadanie dostać się na zachodnie wybrzeże, zostaje zaatakowany przez wilkiry. Jedna z bestii atakuje Mala, Alina - jego przyjaciółka widząc to ochrania go własnym ciałem. Staje się coś, czego nikt się nie spodziewał. Dziewczyna zaczyna jaśnieć, odkrywa w sobie ukrytą moc, która miałaby siłę zniszczyć Fałdę.

Fabuła

Czy powinnam przeprosić za ten opis? Dotyczy on wyłącznie pierwszej części, reszta niestety bardzo by spoilerowała. Nie ukrywam jednak, że mimo, że jest to główny wątek, wcale nie jest jedyny. Książka jest pełna zwrotów akcji i mimo, że ostatecznie Fałdę udaje się pokonać dopiero pod konice ostatniego tomu, nie jest monotonnie.

Cóż jest nieskończone? Wszechświat oraz ludzka chciwość.

Okładki polskiej wersji językowej.
Morał. Chyba dość trudno mówić o jednym przesłaniu. Książka wręcz obfituje w cenne lekcje bohaterów, jednak moim zdaniem, głównym, wartym zaznaczenia aspektem jest pokazanie siły poświęcenia i wskazanie, że własne dobro wcale nie jest najważniejsze.
No dobrze, może brzmi to typowo, ale naprawdę, naprawdę nie wiem, czy potrafiłabym zrobić to, co zrobiła Alina. Szczerze? Pewnie bym się zabiła pod koniec drugiego tomu...

Więcej o książkach <klik>.

Bohaterowie

Postacie - tutaj mam wiele do powiedzenia. Chyba nie ma tu nikogo, do którego nie miałabym żadnego "ale". Czy tak właśnie nie wyglądają realia?
Niestety nie jestem w stanie opisać ich wszystkich, dlatego przedstawię moich ulubieńców.

Szczerze mówiąc, Alina bardzo mnie denerwowała. Od pierwszego rozdziału, aż do ostatniego. Prologi i epilogi były dobre - nic nie mówiła. Na początku była dość cichą, szarą myszką, która do rozgarniętych ni należała, potem była władcza, przywódcza, wszystkiego wymagała. Nie wiem, czy potrafiłabym się przyjaźnić z taką osobą, chyba moje nerwy musiały by zrobić sobie wakacje. Chociaż nie, Alina mogłaby rozwalić je Cięciem, chociaż chyba samo spotkanie jej by tak na mnie zadziałało. Próbowała zgrywać skromną, ale nie była taka. Myślę, że takie na ciągane zachowanie jest jeszcze gorsze od pokazanie tego swojego "złego" ja.

Kiedy ludzie mówią, że coś jest niemożliwe, na ogół mają na myśli, że jest to mało prawdopodobne.

Natomiast moim zdecydowanym ulubieńcem był Mikołaj, czyli książek Ravki lub (jak kto woli) kosarz. Jest to tak charyzmatyczna osoba z wielkim, ogromnym dystansem do siebie, która mimo, że idealna nie jest - jest idealna. Oczywiście do wyboru, do koloru. Jego osobowość również może bardzo drażnić. Do skromnych nie należy, jednak u mnie: trzy razy na tak.

- Nie mogę się zdecydować, czy jesteś szalony, czy głupi.
- Mam tyle wspaniałych cech, że niekiedy trudno wybrać.

 Nie sposób też nie wspomnieć o głównym antagoniście, a mianowicie o Darklingu. (TU DUŻO SPOILERÓW!) Nie dość, że oszukiwał Alinę na każdym kroku, manipulował ją to jeszcze okazał się Czarnym Heretykiem. Na początku on i Alina byli dla mnie parą idealną, po prostu ship - nic dodać, nic ująć, wszystko jednak się zmieniło, gdy Baghra kazała uciekać głównej bohaterce. Zrobiła bardzo dobrze.

Całe życie szukam sposobu, by to wszystko naprawić. Ty jesteś moim pierwszym promykiem nadzieji od bardzo długiego czasu.

No właśnie, Baghra. Kolejna postać, którą można uwielbiać lub nienawidzić. Ja należę do grupy osób, która łączy te uczucia w wybuchową mieszankę. Na początku była dla mnie po prostu dziwną, starszą panią. Potem, we wspomnianej powyżej sytuacji zrobiło mi się jej żal. Na koniec, gdzieś po środku trzeciego tomu - popłakałam się. Naprawdę. Jestem raczej z grona ludzi, które na filmach o nieszczęśliwej miłości, śmierci, dramatach nie uroni nawet łzy, gdy wszyscy ryczą jak bobry - chce mi się śmiać. Szczerze, potrafiłabym polecić tą serię tylko ze względu na ten moment.

Ale z Fałdą w swojej mocy rozprzestrzeni zniszczenie. On spustoszy świat i nigdy już nie będzie musiał klęczeć przed innym królem.

Więcej o bohaterach <klik>.

... I tu bym mogła opisywać wiekami różne postacie, które odgrywają większe lub mniejsze role w całej fabule. Co mnie cieszy? Nie ma tu ani jednej, ani nawet pół Mary Sue, czy postaci bez charakteru, co jest dla mnie niezwykle ważne.
Ale Annie, większość postaci ma charakter. No nie do końca. Na przykład ostatnio trafiła mi się południca inspirowana duchem Marleya z "Opowieści Wigilijnej". Moją lekturę skończyłam po 23 stronach.Postacie "Griszy" są naprawdę perfekcyjnie skomponowane.

Świat przedstawiony

Jak już pisałam, jest inspirowany realiami Carskiej Rosji. Może i nie jest tak bajkowy i ciekawy, jak np. w "Harrym Potterze", ale naprawdę jest bardzo rozbudowany.

Mapa Ravki (Cień i Kość). Źródło: The Grishaverse Wiki  
Głównym punktem fabularnym jest, oczywiście, Niemorze - Fałda Cienia, która, jak widać, rozciąga się między pasmami gór, między Kribirskiem a Novokrybirskiem, skutecznie uniemożliwiając przedostanie się z Ravki Wschodniej do Zachodniej i odwrotnie.

Więcej o Ravce <klik>.


Moje odczucia? Na pewno nie spodziewałam się takiego zakończenia, a epilog ostatniej części mnie szczególnie urzekł. Jak pisałam - trudno się jest spodziewać czegokolwiek. Mi osobiście najbardziej podobała się ostatnia część, "Ruina i Rewolta", chociaż od samego początku coraz bardziej wchodziłam w ten klimat. Dla mnie książka - cud, ale taki styl trzeba po prostu lubić. Nie jest to typowa fantasy, jak "Harry Potter czy "Opowieści z Narnii", gdybym miała porównać "Griszę" do innej, przeczytanej przeze nie książki, byłby to "Pegaz" Kate O'Hearn, chociaż to dalej nie jest to.

Cóż dodać... po prostu wow. Ręczę za tą książkę, chociaż tłumaczenie ostatniej części jest jakby mniej staranne. Polecam wszystkim amatorom fantasy. Ja na pewno jeszcze nie raz wrócę do tej lektury.
Jako ciekawostkę dodam, że do ekranizacji pierwszego tomu prawa wykupił producent filmów o Harrym Potterze, więc zapowiada się ciekawie. :)

Jak można zauważyć, po każdym podpunkcie dodawałam link zewnętrzny. Pochodzą one z The Grishaverse Wiki, czyli Wikipedii poświęconej światowi przedstawionemu trylogii opisanej w poście oraz "Szóstce Wron".

Annie Starkov,
która już nigdy więcej nie zamierza opisywać trzech książek w jednym poście. 
Czytaj dalej »

4/23/2018

Kontakt (1997)

Kadr z filmu.


Cześć. Po ostatnim wpisie gdzie przedstawiłam Ex Machinę, uznałam, że warto podzielić się jeszcze jednym, ciekawym filmem sci-fi, który, w przeciwieństwie do poprzedniego, nawiązuje do inteligencji pozaziemskiej.
Co mnie w nim urzekło, to to, że tutaj kosmici nie są przedstawieni szablonowo. W sensie nie przylatują pod Biały Dom, nie robią inwazji i nie są nieco karłowatymi zielonymi stworkami. Dodatkowo, jak na moje, opis reakcji ludzi na informację o życiu poza Ziemią jest bardzo zbliżony, jak nie idealny, do tego jak mogłoby to wyglądać.

Tytuł filmu: Kontakt
Reżyseria: Robert Zemeckis
Scenariusz: Michael Goldenberg, James V. Hart
Obsada: Jodie Foster, Matthew McConaughey, John Hurt, William Fichtern i inni
Muzyka: Alan Silvestri
Zdjęcia: Don Burgess
Gatunek: Sci-Fi, Dramat
Kraj: USA
Rok produkcji: 1997
Data polskiej premiery: 7 listopada 1997

Kontakt zdobył 14 nagród, w tym 10 nominacji i 4 wygrane: Saturny za Najlepsza aktorka, Najlepsza kreacja młodego aktora lub aktorki, Satelity za najlepsze efekty specjalne oraz Hugo za najlepsza prezentacja dramatyczna.

Ellie Arroway jest naukowcem zajmującym się programem poszukującym sztuczną inteligencje - SETI. Uważa, że działania te mają realną szansę przynieść oczekiwany cel, a ten będzie stanowił największe odkrycie w dziejach ludzkości.
W momencie, gdy jej przełożeni odmawiają finansowania projektu, kobieta postanawia szukać sponsorów na własną rękę, co jej się udaje. Gdy projekt ma dobiegać końca, Ellie odbiera sygnał, który został wysłany z Wegi kilkadziesiąt lat wcześniej. Okazuje nim się nagranie z igrzysk olimpijskich w Berlinie, a dokładnie przemówienie Adolfa Hitlera, które zostało odesłane z powrotem na Ziemię. Przekaz jednak zawiera coś jeszcze, a mianowicie szczegółowe plany budowy statku kosmicznego, który może zabrać jedynie jedną osobę.

I tutaj urwę fabułę, która wcale nie jest taka fantastyczna, jaką sugeruje powyższy opis (chociaż efekty specjalne również są bajeczne).
Dodatkowo uwielbiam ją również za pokazanie głównej bohaterki od ludzkiej strony, które również cierpi, zakochuje się, ma przyjaciół i wrogów...
Uważam, że film jest bardzo wzruszający i przeznaczony nie tylko dla miłośników kosmicznych klimatów. Świetnie pokazuje, nie zawsze piękną, rzeczywistość, w której żyjemy. Ode mnie wielkie brawa,

Annie Starkov
Czytaj dalej »

4/19/2018

Ex Machina (2015)

Kadr z filmu.


Cześć. Zgodnie z sugestią Emmy Profond <blog Emmy> dzisiaj napiszę coś w deseń recenzji filmu. Tak.
Głupio mi się przyznać, ale większość filmów jakie oglądałam pochodzi właśnie z jej bloga, a odstępstwa od tej zasady zdarzają się raz na ruski rok. Witam w nowym roku.
Film, który opiszę do najnowszych nie należy, ponieważ, jak w tytule, pochodzi z 2015 roku, chociaż biorąc pod uwagę, że ja cały czas mieszkam w granicach 2009 - welcome to the future.

Produkcję obejrzałam już parę tygodni temu, kiedy umierałam na grypę. Był to pierwszy film, który wyskoczył mi w wyszukiwarce, kiedy wpisałam sztuczna inteligencja.
Nie powiem, to było dla mnie takie wielkie wow. Pomijając fakt, że zachwycam się większością filmów, ręczę za tą produkcję (najwyżej w ofierze oddam Kanara, dobrze?).

Tytuł filmu: Ex Machina
Reżyseria: Alex Garland
Scenariusz: Alex Garland
Obsada: Oscar Isaac, Domhnall Gleeson, Alicia Vikander i inni
Muzyka: Geoff Barrow, Ben Salisbury
Taneczny utwór: Oliver Cheatham - Get Down Saturday Night
Zdjęcia: Rob Hardy
Gatunek: Sci-fi
Kraj: USA, Wielka Brytania
Rok produkcji: 2015
Data polskiej premiery: 20 marca 2015

Ex Machina zdobyła wiele, wiele nominacji (29) i otrzymała 5 nagród - Oscar za najlepsze efekty specjalne, Critics Choice za najlepszy film sci-fi / horror, Amerykańska Gildia Reżyserów Filmowych za najlepsze osiągnięcie reżyserskie w pierwszym filmie fabularnym, BIFA za najlepszy brytyjski film niezależny, najlepszy reżyser, najlepszy scenariusz, najlepsze osiągnięcia techniczne, Stowarzyszenie Krytyków Filmowych z Los Angeles za najlepsza aktorka drugoplanowa.

Głównym bohaterem jest Caleb (Domhnall Gleeson), który po wygraniu konkursu w firmie - Blue Book, zostaje zaproszony do posiadłości swojego szefa, Nathana (Oscar Isaac), gdzie staje się częścią eksperymentu. Okazuje się, że jego pracodawcy udało się stworzyć sztuczną inteligencję, którą on ma przetestować. Ma udowodnić, czy ta faktycznie jest inteligentna, czy jedynie perfekcyjnie zaprogramowana.
Podmiotem badań jest Ava (Alicia Vikander), czyli najnowszy z androidów. Cały eksperyment wydaje się przebiegać zgodnie z planem, a między głównym bohaterem a maszyną pojawia się uczucie. Momentem zwrotnym jest sytuacja, gdy Caleb zadaje Nathanowi pytanie: Dlaczego Ava jest kobietą?

Następne wydarzenia postanowiłam zachować, bo naprawdę warto to samemu zobaczyć. Pewnym jest, że film został bardzo ciekawie rozegrany, raczej nie tego spodziewałam się po produkcji tego typu. Jest utrzymany w minimalistycznym stylu, który bardzo dobrze przekazuje na co widz powinien zwrócić uwagę, przez co jest dobitniejszy.

Na temat filmu można snuć wiele teorii - czy jest to niedaleka przyszłość ludzkości czy raczej dobrze retuszowany obraz obecnego stanu rzeczy. Sukcesem produkcji jest to, że obie wydają się być wiarygodne. Nawet Caleb - główny bohater nie wiedział co zastanie na miejscu.
W Ex Machinie podoba mi się również to, że dobrze pokazane jak takie eksperymenty mogłyby się zakończyć. Trudno się łudzić, że maszyny będą posłuszne, skoro nie będziemy ich traktować jak swoich, a będą inteligentne.

Ode mnie wielkie brawa. Naprawdę film wart obejrzenia. Ja osobiście wiele razy do niego wrócę.

Annie Starkov
Czytaj dalej »

4/06/2018

Rysowanie a malowanie


 Rysowanie i malowanie. W brew pozorom to nie jest to samo. Często, zwłaszcza początkujący twórcy, używają tych określeń naprzemiennie.
No dobrze, ale przecież i tak wszyscy wiedzą o co im chodzi, prawda? Widzimy pracę i wiemy co na niej jest, nie zbytnio nas interesuje jak jest podpisana: rysunek czy malunek. Mi osobiście nie przeszkadza, gdy ktoś się zapyta: Jakich kredek użyłaś do namalowania tego? w kontekście rysunku.
No dobrze - mój nauczyciel plastyki też używa tych wyrażeń naprzemiennie i to już mnie trochę martwi...

Jednak szczęka mi opadła jak napatoczyło mi się pytanie o te terminy na stronie typu zapytaj, a odpowiedzi jednogłośnie brzmiały: rysowanie to ołówek, a malowanie to kolorowanie. Podniosłam ją, ale ta znowu upadła. Już chyba wiem skąd biorą się nieporozumienia między tymi dwoma wyrażeniami. Istnieje jedna prosta zasada: nie wiesz czegoś, nie wymądrzaj się.
No dobrze, wymyśliłam ją teraz. Piszę to, ale wydaje mi się dosyć logiczne. Nie umiesz języka angielskiego = nie uczysz go kogoś innego, bo Tobie się wydaje, że room ma coś wspólnego z peace.

Przechodząc:

Rysowanie

Rysować można za pomocą ołówka, kredek, pasteli, węgla, kredy, markerów, cienkopisów itp., mają rysiki, wkłady, a do ich nakładania nie potrzebujemy dodatkowego przyboru (np. pędzla).
Ogólnie można uznać, że są to techniki suche. Teoretycznie można się wykłócać, że przecież np. markery mają wilgotne końcówki, ale nie przesadzajmy, dobrze?

Więc czym jest ten szkic, który za rysowanie uznaje część... społeczeństwa? Szkic jest to wstępny zarys pracy. Nie koniecznie musi dotyczyć rysowania i malowania. Równie dobrze moim szkicem może być streszczenie książki, którą w przyszłości napiszę.

Malowanie

Malować można za pomocą farb akrylowych, akwarelowych, olejnych, gwaszu itp.
Są to techniki mokre, a do przeniesienia artykułu na powierzchnię malowaną potrzebujemy dodatkowego narzędzia, np. pędzla, pióra.

Czy da się jednocześnie rysować i malować?

Tak, oczywiście. Przecież można pracę zrobić technikami mieszanymi, np. ołówkowy portret z akwarelowym tłem (swoją drogą to pięknie wygląda). Można też użyć tzw. kredek lub ołówków akwarelowych.Technika ta polega na narysowaniu czegoś specjalnymi kredkami bądź ołówkami, a następnie rozmyciu pracy za pomocą pędzla i wody.

Mam nadzieję, że ta krótka notka komuś pomogła i że nie będzie wprowadzać w błąd innych osób, bo nie patrząc, właśnie taki jest cel tego posta.


Czytaj dalej »

4/02/2018

Szablon. Annie vs Internet


Otwierasz bloga. Racja, dawno Cię tu nie było. Może fajnie byłoby napisać mowy post? Przecież jeszcze tak nie dawno miałeś ten genialny pomysł... ale no tak - zapomniałeś.
Chwilę błądzisz po statystykach, listach czytelniczych. Klikasz w magiczny przycisk - "Wyświetl bloga". Ale co to? To ty zrobiłeś to czarno-białe, siejące nudą G?
No tak, to chyba byłeś ty.

Uznajesz, że coś warto zmienić. HTLM to dla Ciebie bura magia, nic z tego. CSS? Warto czegoś poszukać.
Zaczynasz swój profesjonalny searching od prostych fraz: "ładny motyw blogger"; "css blogger"; "css na bloga"... Nic z tego, i tak wiesz, że skończysz oglądając śmieszne koty na YouTube.
Przemierzasz najciemniejsze zakamarki Internetu w poszukiwaniu tego jedynego - idealnego kodu, który rozwiąże Twój odwieczny problem - Jak usunąć cień dookoła zdjęć? Gratuluję, znalazłeś go. Jesteś zwycięzcą. Przekopiowujesz go, wklejasz. Ale co to? Dlaczego on nie działa?
Szukasz dalej, nie ma podobnych, cóż. Jedyne co znalazłeś to zmiany HTML. Zastanawiasz się - na pewno chcesz to zrobić? EDYTOWAĆ kod? Dobra. Zakładasz bojowy strój, rozgrzewasz palce i klikasz. Podążasz zgodnie z instrukcjami. Chyba wszystko dobrze idzie. Uda się, uda się - powtarzasz.
Uf... chyba wszystko jest tak jak należy. Poszło dość łatwo, dlatego pozmieniałaś jeszcze trochę - automatyczne zawijanie postów musi być koniecznie. Zapisujesz.
Klikasz w ten magiczny przycisk - "Wyświetl bloga". Ale co to? Dlaczego nic się nie zmieniło?

Próbujesz jeszcze raz, a nawet i dwa razy. Dalej Ci nie wychodzi. Tak, to pora, żeby ściągnąć gotowy szablon z Internetu.

Annie Starkov
Czytaj dalej »

3/31/2018

Najlepsze teledyski

 

Większość piosenek ma swoje teledyski. Przynajmniej większość dobrych (w rozumieniu ogólnym, oczywiście) piosenek je ma. Ale są takie, które swoją pomysłowością o wiele, wiele przekraczają swoją piosenkę.
Zastanawiające, dlaczego nikt nie rozmawia o teledyskach, a o piosenkach. No, ja przynajmniej się nie spotkałam.

     - Ty, Ola, widziałaś ten nowy teledysk XXX?
     - No, genialny! Te efekty specjalne!
     - Najlepsze, jak deskorolką wjechał w ogień.

No dobrze, chyba mam odpowiedź. Po prostu muzyka jest wdzięczniejszym tematem.

Wracając do tematu, odkąd YouTube "zajęło" miejsce MTV, w dowolnej chwili możemy oglądać teledysk, który chcemy. Ale co z tego, jak i tak oglądamy to samo w kółko? Albo w ogóle ich nie oglądamy, bo Spotify lepsze, możemy wyłączyć telefon i dalej słyszeć piosenkę. Na przykład wyobraźmy sobie taką fit kobietę, która biegnie w jakimś fajnym, neonowym, obcisłym stroju, a przed sobą trzyma telefon i co chwilę się potyka. Aż mi się humor poprawił. :')

Przynajmniej ja, odkąd zainstalowałam Spotify nie oglądałam żadnego teledysku ze względu na piosenkę, raczej ze względu na samo nagranie. Ostatnio bodajże widziałam coś Michaela Jacksona, a to musiało być baaardzo dawno.

Toteż tym zestawieniu znalazły się głównie teledyski będące w takim moim stylu, więc jeśli znacie inne, równie dobre (lub lepsze!) to koniecznie zostawcie komentarz z linkiem.

Przechodząc:

V Bon Jovi - Spiritual Warfare


Teledysk jest złożony z dwóch innych - "Living With The Ghost" oraz "Reunion".
Piosenki przedstawione mają tytuły jak powyżej.

W klipie znalazły się również fragmenty filmu dokumentalnego "This House Is Not For Sale - Camden, NJ", który pokazuje, jak zmieniło się tytułowe miasto wspierane przez fundację Soul Foundation, która została założona przez Jona Bon Jovi (wokalistę zespołu).

IV Michael Jackson - Billie Jean


Już niedługo po wydaniu singla, "Billie Jean" stała się wizytówką artysty. Nie dość, że zapoczątkowała słynny ruch - moonwalk, to "wyznaczyła" styl piosenkarza. Tak, to właśnie tutaj Michael po raz pierwszy założył czarny kapelusz z pofałdowanym wierzchem, czarną, lśniącą marynarkę oraz pojedynczą cekinową rękawicę. Tak właśnie jest kojarzony przez nas do teraz.

Natomiast jeżeli chodzi o MTV, był to pierwszy teledysk czarnoskórego wykonawcy, który był wyświetlany regularnie. Uważano wtedy, że czarna muzyka nie jest wystarczająco rockowa.

Teledysk został wprowadzony do Music Gallery Producers Hall of Fame w 1992 roku, zajął piąte miejsce w rankingu Top 20 Music Videos Ever. Film został również sklasyfikowany jako 35. najlepszy film muzyczny na liście opracowanej przez MTV i TV Guide.

Ciekawostka: Ubrania Jacksona: czarny skórzany garnitur z różową koszulą i czerwoną muszką były kopiowane przez dzieci w Stanach Zjednoczonych. Naśladowanie stało się tak poważne, że pomimo protestów uczniów, Bound Brook High School zabronił uczniom zakładać jedną białą rękawiczkę, jaką miał Jackson podczas występu "Billie Jean" w Motown 25: Wczoraj, dziś, na zawsze.

III Guns N' Roses - Trylogia Illusions: Don't Cry; November Rain; Estranged




Pokusiłam się o wstawienie wszystkich trzech, ponieważ jest to swojego rodzaju nieoficjalna trylogia. Ogólnie uważa się, że występuje w takiej kolejności, jakiej przedstawiłam je powyżej, ale znajdują się tacy, co chcą wepchać November Rain przed  Don't Cry.

Don't Cry ma być rzeczywistą, główną historią; November Rain koszmarem, w którym główny bohater wspomina żonę (warto zwrócić uwagę na sam początek i koniec, gdzie wyraźnie zaznaczone jest, że jest to wizja, a nie obecne wydarzenia); natomiast Estranged wyrzutami sumienia Axl'a, a wreszcie pozbycie się przeszłości.
Skoro to trylogia, to są z sobą powiązane. To prawda - przedstawiają historię człowieka, który... No właśnie - tutaj mogłabym prowadzić swoje wywody na temat znaczenia, nawiązywać do historii wokalisty, Axl'a Rose, tekstu utworów, tego w jakich okolicznościach były pisane; ale jaki to ma sens, skoro tak naprawdę mogłabym się bardzo minąć z prawdą.
Ostatecznie długo myślałam, co tak naprawdę mogłoby to oznaczać. Najbardziej niezrozumiała jest dla mnie trzecia/czwarta część trylogii, czyli Estranged. Jak jeszcze po dziesięciotysięcznym obejrzeniu poprzednich nagrań doszłam do własnego wniosku, tak to to dla mnie bura magia.
Dla ciekawych <tutaj> wklejam w miarę sensowne wytłumaczenie. Nie przemawia to do mnie do końca, ale proszę. 

Ciekawostka I: Slash, gitarzysta Guns N' Roses w jednym z wywiadów (mając na myśli November Rain) powiedział:
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia o czym opowiada ten teledysk. Taka była koncepcja. Utwór sam w sobie jest oczywisty, ale wideo jest skomplikowane.
Ciekawostka II: Zespół nigdy nie potwierdził, ani nie zaprzeczył, że nagrania składają się w jedną całość, jednak przyznał, że inspirował się opowiadaniem Without You Dela Jamesa.

Ciekawostka III:  Matt Sorum przyznał, że nagrywał wszystkie trzy piosenki na tym samym zestawie perkusyjnym, aby osiągnąć spójne brzmienie.

Ciekawostka IV: W teledysku do Don't Cry widać czapkę z logiem zespołu Nirvana. Axl (piosenkarz i główny bohater teledysków) był ich wielkim fanem. Niestety z tego później wyszła wielka kłótnia między wokalistami.

II Michael Jackson - Thriller


Teledysk, którego nie mogło tu zabraknąć. Proszę Państwa, to tu się zaczyna historia teledysków, jakie znamy i przedstawiamy (o tu na przykład).
Video trwa aż 14 minut, a piosenka zdaje się być tylko podkładem do całej opowieści (która fabułą też jest niczego sobie). Właśnie tutaj przerwano monotonność, zmniejszono ilość nagrywanych teledysków, które przedstawiają grupę, która wykonuje utwór.

Teledysk był nominowany do sześciu nagród MTV Video Music Awards w 1984 roku i zdobył trzy. W 2009 roku został dodany do National Film Registry przez Library of Congress. Został wpisany do księgi rekordów Guinnessa jako "teledysk, który odniósł największy sukces", sprzedając się w nakładzie ponad 9 milionów egzemplarzy.

Ciekawostka I: Budżet wykonania teledysku przekroczył dwukrotnie ten planowany, dlatego w celu pozyskania niezależnego sponsora stworzono film zakulisowy - "The Making of Thriller", który cieszył się równie dużą sprzedawalnością wśród publiczności. Stał się najlepiej sprzedającą kasetą domowego video w historii.

Ciekawostka II: W czasach kręcenia video Michael był Światkiem Jehowym. Musiał wystosować informację: "Zgodnie z moimi przekonaniami, chciałbym zaznaczyć, że ten film w żaden sposób nie popiera wiary w okultyzm". Mimo tego został wykluczony ze wspólnoty.

I A-ha - Take On Me


WOW! Po prostu WOW! Teledysk, którego nie da się przebić niczym.
Nagranie pochodzi z lat 80., a wykonanie samych rysunków, w liczbie około 3000, zajęło 16 tygodni. Do dziś robi wielkie wrażenie. Zwłaszcza, gdy świat komiksu zaczyna "mieszać się" z tym prawdziwym i płynnie się zmieniać.
Animatorzy korzystali z rotoskopu, by klatka po klatce odrysowywać kadry nagrania, tak by zachować wszystkie proporcje, najmniejsze szczegóły.

Jak widać, historia kończy się na przedostaniu się bohatera do realnego świata, gdzie uwalnia się od swojej dwuwymiarowej natury (co jest inspirowane sceną z filmu 1980 Altered States). Koniec? Kontynuację można znaleźć na początku następnej produkcji, The Sun Always Shines On TV.

Film reżyserii Steve-a Barrona zdobył sześć nagród i był nominowany do dwóch innych w 1986 MTV Video Music Awards.

Ciekawostka: Pierwszy teledysk do "Take On Me" był zupełnie inny, a mianowicie przedstawiał zespół wykonywający utwór na niebieskim tle. Dobra zmiana. :')


♥ ♥ ♥

I to w sumie na tyle... Znaliście wszystkie z nich czy coś widzieliście po raz pierwszy? Który z nich najbardziej podoba się Wam? Koniecznie napiszcie też swoje propozycje. ;)
Chcielibyście drugą część, w której przedstawiłabym teledyski, które mnie najbardziej "złapały za serce"? Obiecuję, że też byłoby ciekawie, mam dość specyficzny gust. .-.

Annie Starkov

Źródła: 
Czytaj dalej »

3/08/2018

Choroba. Annie vs Matka Natura


Zaczęła się tak, jak zwykle.
Zimno, bardzo zimno. Kilometrowa przeprawa na przystanek... i koniec. Choroba.

Ale co z tego? Przecież trzeba iść do szkoły, zaliczyć wiersz. Wszystko jest OK, powtarzaj sobie - "Wszystko jest OK". Włącz muzykę i zagłusz w sobie dreszcze - plan idealny. A co z katarem i kaszlem?

Siedzisz na sztuce. Po pewnym czasie zdaje Ci się, że nauczyciel niezauważalnie przeszedł na łacinę, co w sumie nie jest takie nieprawdopodobne. Jeszcze tylko chemia i angielski, i nareszcie język polski... Dasz radę, dasz, zdasz ten wiersz.
To jest niesamowite jak podczas takiego stanu włącza się abstrakcyjne myślenie. Dwa razy w tygodniu przez parę ostatnich lat widuję układ okresowy pierwiastków, ale dopiero teraz miałam olśnienie. Układ okresowy to Titanic. Widzisz?
Tak, dziękuję, język polski. Wreszcie powiesz wiersz i będziesz mógł iść do domu, gratuluję. Jesteś szósty w dzienniku, powinno pójść szybko. Ale co to? Czyżby pani zaczęła od końca?
27, 26, 25, [...], 13, 12... dzwonek.

Czujesz rozdarcie życiowe. Z jednej strony NARESZCIE możesz wrócić do domu, a z drugiej... już teraz mógłbyś tam być, popijać ciepłą herbatkę, ale co z Twoim wierszem? Nie zdałeś go. Pf, kogo to obchodzi? Na pewno nie twoją nauczycielkę.

Zimno, bardzo zimno. Kilometrowa przeprawa z przystanku. Jesteś w domu.
Tak, wiem, przez ostatnie dwadzieścia minut naprawdę w to nie wierzyłeś... Na szczęście Matka Natura o Ciebie dba, masz nowy powód do nie wierzenia, a mianowicie Twoje palce u nóg, a może lepiej - sople u nóg. Twoje nowe buty "ocieplane" wcale nie są takie ciepłe, jak producent zapewniał. Taniej by wyszło biec w samych skarpetkach (ale takich ładnych, w serduszka).

Cześć, Kanar! - bark odpowiedzi, jak zwykle. Rzucasz się na łózko. Na szczęście rano go nie pościeliłeś, inaczej mógłby być problem z podniesieniem wersalki. Zamykasz oczy, możesz iść spać. Czy to nie o tym marzyłeś przez ostatnie osiem godzin?
Ale stop, stop. Czy to jutro miał być ten test z geografii? Czy naprawdę musisz wstać i iść się uczyć? Nie - krzyczysz cały. Tak - krzyczy Twój mały, niezamarznięty jeszcze kawałek mózgu.
Wstajesz, przerabiasz cały materiał, gratuluję. Co z tego, że i tak nie pójdziesz jutro do szkoły?

Tydzień później...

Przechodzisz pierwszy etap walki z tym bossem, potocznie zwanym Matką Naturą. Teraz nie masz już gorączki, ledwo stoisz na nogach, ale jej nie masz. Jesteś szczęśliwy. Trudno, że zażyłeś tyle leków, że to jest już wybuchowa mieszanka i czujesz się jak na haju, a może po prostu osiągnęłaś stan Nirvany?
Po tygodniu męk i kadusz: możesz włączyć komputer, gratuluję.

Annie Starkov
Czytaj dalej »

3/04/2018

Zainteresowanie


To przychodzi nagle. Widzisz coś po raz pierwszy i od razu wiesz, że znalazłeś swoje ZAINTERESOWANIE. Jakby ktoś przekręcił klucz w zamku. Albo po raz pierwszy zakochał się.
StephKing "Cztery Pory Roku"


Ostatnio natchnęłam się na ten cytat zupełnie przypadkiem, a mianowicie nie czytając książkę, z której pochodzi, a przeglądając Internet. Ciekawe. Znaleźć cytat o pasji w czymś, co od niej skutecznie odciąga.
Odkąd pamiętam wszyscy wokół mnie mówili: "Tak pięknie rysujesz!", "Masz talent do rysowania!". I tak - lubiłam to, uważałam za swoją pasję. W sumie to nawet chciałam zostać malarką, lubię wspominać ten okres. ;)
Przyszedł jednak dość nieciekawy moment, kiedy przez pewne osoby zostawiłam sztukę na pięć lat (a w kontekście mojego życia to dłuuugi okres). Gdyby mnie ktoś zapytał, co jest moją pasją, bez zastanowienia odpowiedziałabym - gry komputerowe. W szkole myślałam o powrocie do domu, a w domu okazywało się, że moim priorytetem jest gra. Uzależnienie? Uczyłam się nieźle, więc nikt w tym nie widział większych problemów.
Potem nagle uznałam, że coś narysuję. Wzięłam kartkę, ołówek, pobrałam jakąś gotową pracę z Internetu i po prostu zaczęłam ją przerysowywać.

Ale stop. Po co piszę to wyznanie rodem z paradokumentu?
Ponieważ gdy wróciłam do tego, co naprawdę lubiłam (podobno) zmieniłam się. 
Pomijając fakt, że to jakimś magicznym sposobem, to odbiło się na mojej wadze i sporo przytyłam (miałam sporą niedowagę, więc to dobrze ;)), to (podobno) stałam się bardziej indywidualna.

Dłużej się zastanawiając, gdy grałam w swoje ulubione The Sims 3, zawsze tworzyłam idealne rodziny, w których nie było problemów, motherlode lało się drzwiami i oknami... ale tak nie jest. Gdy ograniczyłam to wszystko, chyba zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak się nie dzieje naprawdę.
♥ ♥ ♥

Ale podsumowując, albo może lepiej - przechodząc do tego, co chciałam napisać.
Moim zdaniem ważne jest, by to, czym się interesujemy nie było tylko fajne i przyjemne, ale również nam, w ten czy inny sposób, służyło.
Więc tym moralizatorskim akcentem:

Annie Starkov
Czytaj dalej »

3/01/2018

Pierwszy post


... i jak tu zacząć?
Nie jest to pierwszy blog, na którym piszę, tak więc może nie wyjdzie z tego kawa z mlekiem. Przeważnie poddawałam się po parunastu postach, ponieważ nikt i tak tego nie czytał, no cóż. Może tym razem będzie inaczej.

Nie będę wiele pisała o samej koncepcji bloga, ponieważ zapewne ta wiele razy zdąży się zmienić. Powiem tyle, że nie będę tutaj pisała tylko o moich pasjach, zainteresowaniach, ale również będę poruszała konkretne tematy, które dotyczą... wszystkich.
Dlaczego blog? Jestem osobą, która czuje potrzebę mówienia tego, co myśli, wyrażania swojej opinii, ale niestety moi znajomi interesują się całkowicie odmiennymi rzeczami niż ja.

Mam nadzieję, że  uda mi się  Ci pomóc moimi notkami.
Dziękuję,
Annie Starkov
Czytaj dalej »