Hej, hej. Dzisiaj powiem co-nieco o mini robótkach z muliny, a mianowicie o wszystkim dobrze znanym bransoletkach. Zapachniało dzieciństwem, nie? Największą popularność zdobyły w latach 90., ale teraz, po blisko trzydziestu latach, wracają do łask.
Dzisiaj przedstawiam taki mini poradnik. Zawrę w nim dwa najprostsze wzory, z którymi każdy powinien sobie poradzić. W następnej części postaram się pokazać tzw. jodełkę i serduszka.
Co jest potrzebne?
- Mulina. Można ją zakupić w pasmanteriach, a cena wynosi ok. 1,50 zł za 8 metrów (a przynajmniej ja tyle zapłaciłam).
- Nożyczki.
- Coś do przytrzymania bransoletki we właściwym miejscu, to bardzo ułatwia sprawę. W moim przypadku jest to spinacz biurowy, który znalazłam w domu, ale najczęściej do plecenia polecane są agrafki.
Jak zacząć? Supełek
Bransoletkę można zacząć na wiele sposobów, jednak ja jestem zwolenniczką upraszczania sobie życia i robię to w najłatwiejszy sposób. Na pewno nie jest on zbytnio efektowny, ale jak do tej pory podoba mi się najbardziej. Po prostu jest prosty.Odmierzamy dwa razy dłuższy kawałek muliny niż wymaga długość bransolety, a następnie zginamy go w pół. Tym sposobem na samej górze uzyskamy małą pętle, dzięki której będzie nam łatwiej zawiązać bransoletę na przegubie.
Następnie wykonujemy supełek (jak po lewej) i zaciskamy go dość wysoko na końcu, jednak staramy się zostawić dostatecznie dużo miejsca, aby potem można było tamtędy przełożyć wiązkę.
W momencie, gdy w grę wchodzi więcej niż dwa pasma, ważne jest, aby wszystkie z nich miały mniej-więcej równą długość, chodzi o estetykę.
Korkociąg
Zdecydowanie najprostszy wzór, ponieważ jego wykonanie wymaga jedynie potrafienia zrobienie supła oraz jednego od dłoni do ramienia i z powrotem, czyli dwóch sznurków (jeżeli chcemy, by nasza bransoletka była grubsza, jako wkład możemy użyć rzemyka lub paru sznurków).Naszym jedynym zadaniem jest wyróżnienie dwóch pasem - pasma A (po lewej) i pasma B (po prawej). Pasmo A będzie tym, którym będziemy tworzyć wzór, a pasmo B tym, które będzie owijane. Aby ich nie pomylić sugeruję u końca pasma A zawiązać mały supełek, który nie będzie nam zbytnio wadził, a jednak nie pomylimy sznurków.
Bierzemy pasmo A i robimy nim pętelkę (jak na zdjęciu). Koniec. Nie ma tu zbytnio rozbudowanej filozofii. Naszym głównym zadaniem, jak pisałam, jest nie pomylenie pasm, jednak gdy się nam to nieumyślnie zdarzy nie ma się co załamywać - w tym miejscu urwie nam się wzór i rozpocznie się w nowym miejscu.
W momencie, gdy zacznie się nam kończyć mulina na długość i wiemy, że możemy mieć problem ze swobodnym zawiązaniem bransolety, należy przerwać i zacząć owijać wkładem. Jak już pisałam, nastąpi przerwanie wzoru, ale i tak wygląda to lepiej niż dopinanie nowego pasma muliny - to należy traktować jako ostateczność, no chyba, że naszym wkładem jest np. rzemyk.
Ukośne paski/gładka bransoletka

Drugi z najłatwiejszych wzorów. Do jego wykonania również potrzebujemy znajomości tylko jednego rodzaju supła, a mianowicie tego, którego używaliśmy do korkociągu (rysunek powyżej).Jak na rysunku obok, robimy po dwa supełki (dzięki temu bransoleta będzie się mniej zwijać). Na początku pasmo 1. owija 2. dwa razy, potem 1. owija 3. dwa razy, następnie 1. owija 4. dwa razy... i tak przez wszystkie pasma, w moim przypadku do 6.
Następnie, gdy pasmo nr 1 jest na końcu rzędu, bierzemy 2. sznurek i owijamy go przez 3. dwa razy, 4. dwa razy...
W ten sposób powstają lekko ukośne paski. Do wykonania bransolety można użyć jednego koloru lub kilku, jednak należy pamiętać, że przy tej drugiej opcji trzeba je ułożyć w odpowiedniej kolejności już na samym początku, przed zrobieniem pierwszego rzędu.
I w sumie to już tyle. Koniecznie napiszcie, czy zdecydowaliście się na zrobienie któregoś z powyższych wzorów. Jak już wspomniałam, w następnym poście postaram się opisać robienie tzw. jodełki i serduszek - mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. Jeżeli macie jakąś trudność z którymś z tych wzorów lub opisałam coś niejasno, co jest wysoce prawdopodobne - napiszcie komentarz, a na pewno odpowiem.
Życzę powodzenia i pozdrawiam,
Annie Starkov



Mówiąc szczerze, nigdy nie miałam muliny w dłoni w celach artystycznych. Jedyne, z czego robiłam bransoletki, to były te gumeczki, na pewno pamiętasz. Coś mi świta, że moja kuzynka takie coś miała, mogę być w błędzie. Nie użalaj się, ja piszę bardzo niejasno :) Przynajmniej w moich zeszytach jest tak zwana "mapa" - góra, dół, góra, bok. Taka mapka, w której grawitacja nie ma swoich praw :)
OdpowiedzUsuńLecz zważywszy na to, że napracowałaś się, pisząc tego posta, postaram się go jakoś udostępnić, by ludziska mieli większe pojecie o pięknych rzeczach :)
Jestem ciekawa, czy założyć sklep z takimi bransoletkami... :*
Pozdrawiam bardzo serdecznie, życzę wesołego tygodnia i samych radości w Dniu Dziecka! Oby praca muliną szła Ci wspaniale!
Zapraszam do mnie!
Emma ♥
Gumeczki oczywiście pamiętam. Szczerze mówiąc miałam całkiem sporą kolekcję bransoletek z nich. Potem wyszło, że podobno są rakotwórcze i ciocia raz na zawsze z nimi skończyła. :')
UsuńRównież życzę miłego tygodnia, a z racji, że już po Dniu Dziecka - mam nadzieję, że miło go spędziłaś.
Dziękuję i pozdrawiam.